Poślij dalij!Share on FacebookEmail this to someoneShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

Chciałbym serdecznie podziękować Panom Ziemkiewiczowi i Semce za wzięcie udziału w dyskusji o śląskiej tożsamości na łamach portalu Silesion. Panów głos był dla mnie ważny, ponieważ o ile wcześniej wypowiedzi Panów mnie irytowały, o tyle te dwie ostatnie całkowicie mnie uspokoiły.

Panu redaktorowi Semce dziękuję za nieumiejętność rozróżnienia województwa śląskiego i jego mieszkańców od Śląska i Ślązaków. Mieszkańcy województwa śląskiego to jednak nie Ślązacy. Mylenie tych dwóch zbiorowości jest dość powszechne, jednak fakty są bezlitosne. Taki sam Śląsk i Ślązacy są też w województwie opolskim i w kraju morawsko-śląskim. Mniej niż połowa województwa należy do naszego regionu. W tej północno-wschodniej części mieszkają Zagłębiacy i Małopolanie, i jeśli ma się do nich szacunek, to się pamięta o tym, żeby nie mylić ich ze Ślązakami. Mówi Pan, że mieszkańcy województwa śląskiego muszą mieć parę mitów, które łączą. Świetnie! Pierwsze, co nas łączy, to ignorancja redaktora Semki. Gratuluję.

Dziękuję też za mylenie pojęcia mniejszości etnicznej i narodowej. Ślązacy nie mogą być mniejszością narodową, bo nie mają swojego państwa. Ślązacy chcą być uznani za mniejszość etniczną, bo znają polskie prawo i wiedzą, jakie warunki stawia ono mniejszości narodowej, a jakie etnicznej. Myślę, że politycznemu publicyście nie przystoi mieszanie jednego i drugiego.

Wreszcie dziękuję za gdybanie, że gdyby nie II RP, to tożsamość śląska byłaby dziś taka sama, jak saksońska czy bawarska. Spójrzmy na śląski język. W przedwojennej prowincji górnośląskiej Ślązacy stanowili większość. W 1945 roku, po 419 latach należenia do niemieckojęzycznych państw, nadal mówili po śląsku. W 2016 roku, po 71 latach należenia do Polski, Ślązacy już właściwie po śląsku nie potrafią i trudno mi wyobrazić sobie, żeby w 2364 śląska mowa i Śląsk były w jakimś innym miejscu niż to, które dziś zajmuje w ludzkiej świadomości Burgundia, czyli w żadnym. Wie Pan, Panie redaktorze, gdyby ta straszna germanizacja była tak skuteczna jak polonizacja, to wy w Wielkopolsce i na Pomorzu Gdańskim przed 1870 rokiem zapomnielibyście, jak się mówi po polsku. Oprócz tego chciałbym Panu redaktorowi przypomnieć, że na terenie Niemiec istnieje mniejszość serbska, która wciąż się ostała, choć liczebnie zawsze była mniejsza niż ludność śląska. Jednocześnie ci słowianożerczy Niemcy mniejszość tę chronią i robią co w ich mocy, żeby ją zachować.

Marsz Autonomii

Panu Ziemkiewiczowi dziękuję z całego serca za jego tekst porównujący Luksemburg i Śląsk.

Podoba mi się stwierdzenie, że dwie największe grupy etniczne w Luksemburgu (rozumiem, że w domyśle imigranckie) to Włosi i Polacy. Niestety muszę Pana zawieść, bo dwie największe imigranckie grupy to Portugalczycy i Włosi.

Ale ja właściwie nie o tym chciałem.

Mówi Pan, że język luksemburski wbija się dzieciom do głów od paru lat. Nie wiem, jaka jest Pańska definicja słowa „parę”, ale dla mnie to nie więcej niż dziesięć, a język luksemburski w luksemburskich szkołach został wprowadzony Ustawą o edukacji z 25 czerwca 1912 roku. Może Panu chodziło o „sto parę”?

Jestem niezmiernie wdzięczny Panu za włożenie pracy nad językiem w Luksemburgu w „proces »przezwyciężania« państw narodowych na rzecz euroregionów”. Jeżeli dla Pana istniejący od 965 roku samodzielny Luksemburg jest regionem, a nie państwem narodowym, to czym dla Pana jest o rok młodsza Polska? Podregionem? Regionikiem?

Podobało mi się też, gdy wspomniał Pan o Józefie Kożdoniu i tym, że „fetował” go Adolf Hitler. Gdy zmarł Piłsudski, to ten sam Adolf Hitler ogłosił w Niemczech żałobę narodową. Na pogrzebie Piłsudskiego był Hitler, Goebbels i von Neurath, a dwie kompanie Wehrmachtu oddały zmarłemu honory wojskowe. Myślę, że ten poziom fetowania przez nazistów wystawia marszałkowi wymowne świadectwo. Może też Pan spłodzi jakiś tekst na ten temat?

Zachwycony byłem jednak, gdy napisał Pan, że urodzony w Zabrzu Jerzy Gorzelik jest z kieleckiego. Ale samego siebie przeszedł Pan tworząc argument z czwartej zwrotki Mazurka Dąbrowskiego „napisanego przez mazowszanina Wybickiego po mazowiecku” i twierdząc, że „zapłakany” to faktycznie „zapłakanej”, czyli że to Basia płacze, a nie ojciec. Rzeczywiście jest taka teoria i bazuje ona na charakterze pisma Wybickiego. Ale wie Pan, Józef Wybicki urodził się Będominie na Pomorzu, a dzieciństwo i młodość spędził w Skarszewach i Starych Szkotach też na Pomorzu. Niech Pan zatem podyskutuje z gdańszczaninem Piotrem Semką i zapyta go, czy jest Mazowszaninem.

A przy okazji: w dialekcie mazowieckim występuje stwardnienie połączeń „li”, „mi”, „ki” i „gi”. Stąd wymowa „lypa”, „kerownik” albo „nogamy”. Niestety słowo „zapłakanej” żadnej z tych grup nie posiada, więc nie może tym sposobem wyewoluować do „zapłakany”. Jednocześnie podaje Pan przykład „Pylawę”, który w dialekcie mazowieckim nie może wystąpić, bo „pi” nie twardnieje.

W trzech zdaniach pokazał Pan, że jako osoba chcąca uczyć innych polskości nie wie Pan, skąd pochodził autor polskiego hymnu, że tego hymnu Pan nie rozumie, że jako Mazowszanin nie zna Pan zasad dialektu mazowieckiego, i że nawet Pan nie sprawdza, czy to, co Pan pisze, zgadza się z faktami.

Im mniej się wie, tym bardziej się jest pewnym tego, co się wie. Dlatego gdy pomoże się siedmiolatkowi w zadaniu domowym dopisując coś w zeszycie, to on tylko pokręci głową i jęknie „Jak to jest »i«…” Pan redaktor Semka jest dość czytalny, bo choć nierzadko palnie głupstwo, to jednak ta jego ignorancja na temat Śląska i Ślązaków trzyma się w miarę kupy. Pan Ziemkiewicz jednak od pewnego czasu jest dla mnie ideałem. To jest coś niesamowitego, że można kompletnie nic nie wiedzieć, w tej niewiedzy stworzyć sobie swój świat, kompromitować się pisząc bzdury i dostawać za to mimo wszystko pieniądze.

Dlatego jeszcze raz, z całego serca, dziękuję obu Panom za to uczucie pokoju, które Panowie we mnie wzbudzili. Człowiek się irytuje wtedy, gdy to, co ktoś inny mówi, trzeba potraktować choć trochę poważnie. Na szczęście pokazali Panowie obaj, że tej Waszej monumentalnej ignorancji i płynących z niej bredni traktować poważnie się nie da. Życzę Panom wszystkiego najlepszego.

Poślij dalij!Share on FacebookEmail this to someoneShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

9 comments

No piykne. Ftoś tym faflokom musioł to szrajbnonć, bo som tympi jak presstabaka.

Nic dodać nic ująć . Ryposta wspaniała ! !

Siemkiewicz i Semka dwa gupieloki !

mosz recht..

i piknie godosz..

PJD
entuzjasta wielokulturowości

Nic dodać , nic ująć.Pięknie

Dwa wyumiane […] co wydaje im sie ze wszystkie zezarli rozumy. A w […] byli i […] widzieli!!!

Brzidke słowa wyciepniynte. – Grzegorz Kulik

Brawo,brawo,brawo.Dziękuję Panu za tę ripostę dla tych….szkoda słów.Dziękuję.

Ôstŏw ôdpowiydź